2005-10-06 22:01:30 >>~ :)
:P
...
...
...albo nie napiszę tego co chciałam :P
skomentuj (7)
2005-09-12 21:42:22 >>~ info
Blog zawieszony, jak już pewnie zdążyliście zauważyć - nie skasowany tylko dzięki Alii.
Kto wie, gdzie szukać, ten znajdzie.
Idę, nie wiem dokąd, zakochana w kimś, kto nie żyje, i nie mając żadnego celu.
Życzcie mi szczęścia -
-- będę się odzywać od czasu do czasu.
skomentuj (0)
2005-07-21 20:10:37 >>~ Przerwa urlopowa - obóz artystyczny
Wracam 2 sierpnia. Jadę na dwunastodniowe zawody w chlaniu i seksie z Wysoką :)
skomentuj (3)
2005-07-08 19:28:29 >>~ ...
Stałam pod drzwiami, zastanawiając się, czy zadzwonić, czy jednak zrobić w tył zwrot. Nie byłam pewna, czy dobrze robię, odwiedzając Mikołaja, bo przecież po pierwsze nie jest z Łukaszem już od dosyć dawna, a po drugie, czułam wyrzuty sumienia że tak wszystkich dookoła wypytuję. Tylko, że niebardzo miałam jak spytać samego Łukasza.
Chyba poprostu się bałam.
Zadzwoniłam, ale nie było żadnej reakcji. Podniosłam rękę, żeby jeszcze raz przydusić dzwonek, kiedy wreszcie otwarł drzwi.
- Fikcyjna? - zdziwił się, kiedy uwiesiłam mu się na szyi. - No, no, no... dawno się nie widzieliśmy.
- Ale nic się nie zmieniłeś, nadal witasz się jak totalny pedał.
- Cóż... - zamknął drzwi. - W samą porę przyszłaś, pomożesz mi się zabandażować.
- A co się stało? - zapytałam, patrząc na jego rękę, którą sam próbował nieudolnie opatrzyć.
- Próbowałem nie umrzeć z głodu, ale w kuchni to ja tylko umiem się pokaleczyć.
- To daj, pomogę ci...
Chwilę później było już po wszystkim, miał na dłoni całkiem zgrabny opatrunek, a ja z trudem starałam się opanować [krew, krew, krew, krrrrew...].
- Pewnie Łukasz przysłał cię po resztę swoich rzeczy - odezwał się Mikołaj, kiedy usiadłam na jedynym wolnym krześle. Miszkanko było małe i nieludzko zagracone. - Tchórz, jak zwykle, mógłby sam po to przyjść. Jak mu to będziesz dawać, przekaż mu ode mnie...
- Ale on mnie nie... - próbowałam się wciąć, ale niebardzo wyszło.
- ... że mógł się sam pofatygować, ale jak nie, to nie, proszę bardzo - Mikołaj postawił przy drzwiach dwie pokaźne torby. - Jego płyty, trochę ciuchów i takie tam - wyjaśnił.
- Ale ja chciałem cię o coś zapytać! - krzyknęłam do przedpokoju.
- Hm? - mruknął, zjawiając się z powrotem w pokoju. Wyglądał świetnie, bo światło padające z okna ładnie rozłożyło się na jego ciele. Stał tak, w podkoszulku i jeansach, a ja gapiłam się na niego bez słowa. O tak, chyba wziął się za siebie, przedtem chyba nie miał tak ładnie zarysowanych mięśni... Bardzo ładny widok. I ta opalenizna... Rasowy przystojniak, normalnie.
- O Łukasza.
- O nim nie rozmawiam.
- Ale to dla mnie bardzo ważne.
- Jeśli chcesz nas ze sobą godzić, to zapewniam cię, że...
- Przecież złamałeś mu rękę - przypomniałam.
- Tak, a on mi dwa palce u stopy, więc jesteśmy kwita.
Naszła mnie wtedy refleksja, że to jest chyba właśnie specyfika związków gejowskich. Laski najwyżej wytargają się za włosy. Faceci są zdolni się pozabijać...
- Dobra, dobra. Ale nie chcę was godzić. To wasza sprawa i nic mi do tego.
- To o co chodzi?
- Bo on jest na mnie zły, a ja nie mam pojęcia dlaczego i myślałem, że może ty będziesz w stanie mi to jakoś wyjaśnić.
- Nie prościej byłoby pogadać z nim?
- On mi krzyknął, że mnie nienawidzi. Chyba rozmowa w takiej sytuacji nie wchodzi w grę.
Mikołaj zaśmiał się cicho.
- Przecież on jest poprostu zazdrosny.
- Zazdrosny? A niby o co?
- No o Syriusza.
- Nie rozumiem.
- Jak to nie rozumiesz? - spojrzał na mnie, jakby myślał, że żartuję. Po chwili znikł uśmiech. - Nikt... nikt ci nie powiedział?
- O czym?
- Ty naprawdę nic nie wiesz! No, to świetni przyjaciele, świetni...
- Powiesz mi wreszcie o co chodzi?
- Nie. Nie ja ci powinieniem to wyjaśnić. Sorry. Pogadaj z nimi.
Westchnęłam. Świetnie. Trzeba tak było od razu, zaoszczędziłabym sobie łażenia.
- A przy okazji - dodał Mikołaj. - Kopnij ode mnie Syriusza. Prosto w dupę.
skomentuj (2)
2005-06-24 23:31:14 >>~ Ostatni dzień!
Wszystko zawsze pierniczy się wtedy, kiedy nie powinno.
Dzisiaj nie było inaczej, zaczęło się już rano, kiedy nie obudził mnie żaden z dwóch nastawionych budzików. Za dziesięć dziewiąta poderwałam się sama, przerażona faktem, że dwadzieścia po mam być w szkole i grzecznie siedzieć ściskając bukiet dla wychowawczyni.
Z domu wyleciałam jak z procy, wrzuciwszy na siebie po drodze jakieś wdzianko, i pognałam przed siebie.
Piątek, choć nie trzynastego, okazał się pechowy nie tylko dla mnie. W gruncie rzeczy, wiele osób może go określić jeszcze bardziej pechowym niż ja.
Tak zresztą było od samego rana.
Biegłam wzdłuż kościoła, zastanawiając się, jak ja, cholera, mam dojechać i gdzie po drodze kupić kwiaty, żeby za bardzo się nie spóźnić, kiedy cinquecento wbiło się widowiskowo w wyjeżdżającą z małej uliczki czarną śmieciarkę Alba. Z cienkiego wyskoczyło trzech młodzików pod krawatami [też na zakończenie roku?] i zaczęło gwałtownie gestykulować i wrzeszczeć.
Wyminęłam ich i pognałam dalej, wąskim przejściem między kościołem a domem starców, zapalając spajka i dochodząc do wniosku, że i tak mam gdzieś to, że mogę się spóźnić. Nie dam sobie popsuć ostatniego dnia.
Kiedy wychodziłam z przejścia i miałam wbiec na mały skwerek w drodze do centrum, zauważyłam niewielką budę z kwiatami. Z nieba mi kobieta spada!
Dziesięć minut później pięcioróżowy bukiet z ładnym przybraniem był już gotów, a ja gnałam dalej, utykając, jak to ja, na lewą, bolącą niemożliwie nogę.
Do rozpoczęcia pozostało pięć minut. Droga do centrum to jeszcze 10, kolejne 10 to czas potrzebny na przebiegnięcie z centrum do Wymarzonego. Nie ma szans.
Dyrektor mnie zabije.
Znowu.
Nie ma mowy, jakoś dobiegnę.
Właśnie kiedy o owym dobiegnięciu pomyślałam, usłyszałam pisk opon i zorientowałam się, że faktycznie weszłam na przejście na czerwonym. Zahamowała taksówka, facet wychylił się przez okno i spojrzał na mnie gniewnie, ale nie odezwał się słowem.
Zrobiłam to za niego.
- Podwiezie mnie pan? - zapytałam bezczelnie i wskoczyłam do taksówki.
- E... Jasne - mruknął zdziwiony.
- To do Wymarzonego. Ale błagam, szybko - ponagliłam.
Chwilę potem byłam już pod szkołą, jeszcze ostatni sprint korytarzem do klasy, i już, już jestem.
Wszyscy byli w środku, zaraz mieliśmy wyjść na salę gimnastyczną by wziąć udział w uroczystości. Siadłam z nimi zziajana, ale zadowolona z szczęśliwego, bądź co bądź, rozwoju wypadków.
Mina zrzedła mi chwilę później, gdy usłyszałam komunikat:
- Dyrektor się spóźni, nie może dojechać, będziemy mucieli na niego trochę poczekać, więc uzbrójcie się w cierpliwość...
skomentuj (1)
2005-06-18 20:41:00 >>~ I'm NOT with Sirius!
W środku było wyjątkowo jasno, w każdym razie jak na ten garaż. Przechodząc, potknęłam się o coś dziwnego i czarnego, przypuszczalnie była to jakaś Bardzo Ważna Część Konieczna Do Prawidłowej Pracy Zespołu. Na środku, na głośniku, siedział Mruk i niespiesznie rozplątywał pokaźny zbitek kabli różnej maści. Były poplątane wręcz nieludzko i wyglądało, że jeszcze sporo czasu minie nim doprowadzi je do porządku.
Usłyszał, jak się potknęłam, bo drgnął. Ale nadal zawzięcie szarpał się z kablem.
- Mruk, co się stało, że nie masz glanów? Upał z tobą wygrał? - zaśmiałam się na widok jego adidasów. Chyba pierwszy raz w życiu widziałam go w butach innych niż glany.
Uniósł powoli głowę i spojrzał na mnie bardzo jednoznacznie "Nawet nie pytaj". Ale i tak nie musiał nic mówić, bo zza perkusji odezwał się głos Rudego:
- We had a party here last Saturday, and Mruk...
- ZAMKNIJ SIĘ!
W stronę perkusji poleciał jeden z mikrofonów, i to bardzo skutecznie. Gdy minął już krzyk i kilka przekleństw [wyrzuconych z taką prędkością, że zrozumiałam jedynie "fuckin' freak'] zobaczyłam czerwoną z wściekłości twarz Rudego, rozcierającego bolącą głowę.
- Poza tym, w Polsce jesteś więc po polsku mówisz.
- But...
- Wiem, że Fikcja prosiła cię o angielski, ale potrenować możecie sobie później, ćwierćpolaku. Teraz wyjdź.
Rudy nadął policzki.
- A co, potrafisz powiedzieć 'ćwierć'? - Mruk uśmiechnął się do niego kpiąco. Potem spojrzał na mnie. - Chcesz porozmawiać, prawda?
- Tak. O Łukaszu.
- Oooo - zareagował Rudy, ale Mruk rzucił w jego kierunku paczkę fajek.
- Wyjdź i sobie zapal. Muszę z nią pogadać. Ok?
- Okay, okay...
Rudy wzruszył ramionami i zniknął za drzwiami garażu.
- O Łukaszu, mówisz? - zagadnął Mruk, robiąc mi miejsce na drugim głośniku.
- Tak. Nie wiesz co się z nim dzieje?
- No rzucił Mikołaja to chyba doła ma, nie? - wyglądał, jakby nie chciał ze mną rozmawiać i robił to wybitnie na siłę. - Zresztą, dawno z nim nie gadałem. Widzieliśmy się ostatnio ze dwa, trzy tygodnie temu.
Westchnęłam.
- Syriusz nie chce mi powiedzieć o co chodzi i udaje idiotę, a z Łukaszem nie dałam rady pogadać bo nie chce się ze mną spotkać. Myślałam, że ty dasz radę mi jakoś pomóc. Bo on się do mnie nie odzywa i zachowuje się, jakby mu całkiem odwaliło...
- Dziwisz mu się?
- Nie rozumiem?
- Heh - Mruk spojrzał na swoje paznokcie i dodał niewyraźnie: - Nie ze mną powinnaś o tym rozmawiać bo nie ja powinienem ci to wyjaśnić. Jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.
- Nie, nie rozumiem! - poderwałam się z głośnika. - Wszyscy sobie chyba ze mnie jaja robicie, co!?
- Nie robię sobie z ciebie jaj, Maleństwo. Ale nie dziwię się też Łukaszowi.
- Taaak?
- Pogadaj o tym z kimś innym. Najlepiej z Mikołajem. On ci wszystko wyjaśni.
Odwrócił głowę.
- Ja nie jestem od tego.
- Tak? To cześć, Mruk. I wielkie dzięki.
Wyszłam, trzaskając drzwiami.
Na dworze siedział Rudy i palił.
- ...just jealous.
- Hm? - spojrzałam na niego.
- 'He's just jealous'. - powtórzył.
- Mruk?
Skinął głową.
- But why?
- Ooh, it's so simple, Fikcyk! Just THINK about it!
- About what?
- You and Sirius.
- Er?
Uśmiechnął się krzywo.
- I'm NOT with Sirius! - zaprotestowałam.
- But everyone think you're together.
- So Łukasz is also jealous?
- Dunno.
- Mmm... I really have to talk to Mikołaj...
skomentuj (3)
2005-06-13 21:42:08 >>~ Nie rozumiem.
- NIENAWIDZĘ CIĘ! NIENAWIDZĘ!
Tego nie dało się nie usłyszeć, nawet jeśli dopiero co wychodziło się zza zakrętu. Dalej było bardzo szybko - kilka prychnięć, szarpnięcie, i już leciał w moim kierunku. Wymijając mnie rzucił najbardziej łzawe i wściekłe spojrzenie, jakie kiedykolwiek u niego widziałam, i wrzasnął jakoś tak aż za wysoko:
- CIEBIE TEŻ!
Tyle go widziałam. Rycząc, z głową wkuloną w ramiona, zniknął w alejce za mną. Przez chwilę powiewał jeszcze czekoladowy kucyk i słychać było charakterystyczne pac pac glanów na asfaltowej dróżce.
Spojrzałam na Syriusza.
- Co jest?
Stał i patrzył w ziemię, czerwony z wściekłości.
- Masz fajki?
- Mam. Co z twoim niepaleniem?
- Daj.
- Ok, ale żeby potem nie było na mnie - zastrzegłam, siadając obok.
Zapalił. Cały czas nie patrzył na mnie.
- Co się dzieje?
- Nic. Zupełnie nic.
- Dlaczego on mnie nienawidzi?
Odwrócił głowę.
- Nie wiem.
- Jassne.
Milczał.
- Wyglądało dosyć poważnie.
- Bo jest poważne. - burknął.
- Dobra, nie chcesz to nie mów - wzruszyłam ramionami.
Nie wiem czy usłyszał. Chyba myślał o czymś innym.
A mnie nie dawało spokoju, czemu ktoś kto jeszcze niedawno nazywał mnie ukochaną siostrzyczką, dzisiaj wykrzyczał mi, że mnie nienawidzi.
skomentuj (8)
---
Created by Faye
esspecially for Fikcja
2005
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
~^~
~*~
SmokeKills
Faye
SpitfireBikes
Swistaki
Bransoletki
Boy:)
UśmiechProszę :)
Pajacyk
~*~
Kampania
HappyTogether
Yaoi
Lambda
~*~
Quendien
Arhen
Lilith
Mari
Skorpionik
BeautifulSky
NowaAnka
Yorka
Izel
Wybawczyni Much
Not-Another
Adi
Writters
Effa
Maczek
Nasze Zycie
Karolina
Gej
Dominik
Spike-Bracik
Kejcik
Paulinka
Ona18
Smyk-Bracik:)
Chomiczek
NiecierpliweDwie;P
Junior
Arco-Bracik
OczyTejMałej
Rezo
Homo
Oboegaki-Bracik:)
Teza
Fikcja
PKP
Milky-bar
Ciri
MCdusia-Sis
Pamiętnik zmarłego
Dama-Karo
Utena
LinaInverse
Postaci Fikcyjne
Adrian - kumpel z Miasta, niegdyś gej
Ajka - pierwsza miłość Fikcji, obecnie mieszkająca na drugim końcu Polski
Alia - strażniczka fikcyjnych komentarzy i księgi ;)
Alienka - koleżanka z gimnazjalnej klasy Fikcji; straszna kujonka!
Anka - szkolna koleżanka z gimnazjum, obecnie metalówa, o ślicznym uśmiechu i pięknych, granatowych oczach... ;]
Asia - bratnia dusza.. a może coś więcej? :)
Bett - skejt, rok starszy od Fikcji, podobno się w niej podkochujący :)
Blondyn - dobry kumpel z gimnazjalnej klasy fikcyjnej
Can - ex-chłopak Rotki
Cinek - kolega z gimnazjalnej klasy Fikcji; złośliwe bydle
Cooła - ideał urody kobiecej; bardzo dobra koleżanka Fikcji
Cusska - koleżanka z dodatkowych lekcji angielskiego, studentka
Diablica - nauczycielka matematyki z gimnazjum
Eskimoska - koleżanka z gimnazjalnej klasy Fikcji, strasznie wredna istota
Ewa - ex-dziewczyna Fikcji,obecnie we Włoszech
F.K. - koleżanka z dodatkowych lekcji angielskiego
Gawron - przyjaciel z klasy językowej w Liceum, wspaniały przyjaciel, metal, członek Towarzystwa Przyjaciół Snuffa
Gburek - "chłopak" Siarczka ;]
Igor - jakby nie patrzeć - mistrz... :/
Joda - przyjaciółka fikcyjna, punkówa i zupełnie zakręcona wegetarianka :)
Kachna - zakręcona, dredziasta była dziewczyna Fikcji
Koleżanka-wróżbitka - best friend Siostry-punkówy
Koperkowa - nauczycielka geografii z gimnazjum; straszna plotkara
Koślawa - nauczycielka wuefu z gimnazjum; czepia się!
Krzysztof - jeden z fikcyjnych antagonistów
Księżulek - ksiądz uczący klasę fikcyjną katechezy w gimnazjum [bezskutecznie]
Łukasz - kwintesencja słodyczy w postaci milusio-malutkiego geja; metal mierzący CAŁE 160 cm; chłopak Mikołaja
M. - chodzi z Fikcją na dodatkowe lekcje angielskiego
Marcin - kolega z klasy Ewy; niedoszła fikcyjna "zasłona dymna"
Mikołaj - chłopak Łukasza, bardzo sympatyczny, jasnowłosy metal
Miła - nauczycielka historii, wychowawczyni gimnazjalnej klasy fikcyjnej
Młodszy - brat fikcyjny, rocznik '91
Młodziutka - koleżanka z gimnazjalnej klasy Fikcji
Mruk - znajomy z gimnazjum, będący muzycznym idolem istoty fikcyjnej; obecnie bardzo serdeczny przyjaciel, o oczach "Niczym pies husky" :)
Najstarsza Siostrzyczka - net-sis fikcyjna, z którą urwał się kontakt...
Najstarszy Braciszek - net-bracik fikcyjny, z którym urwał się kontakt...
Nicolas - przyjaciel z Liceum, uczęszczający do klasy fikcyjnej; świetny kumpel i wspaniały metal! Członek Towarzystwa Przyjaciół Snuffa
Ordon -kumpel z mangowych spotkań; zasłona dymna i bardzo fajny metal
Panienka - rok starsza od Fikcji modnisia, która raczy podskakiwać
Petit - kolega, otaku mangi
Piegus - chłopak Fikcji, z Wymarzonego Liceum, profil mat-inf; słodki, niewysoki, blondwłosy metal... mrrr :)
Przyjaciel/Piotr - przyjaciel Fikcji
Przykostna - gimnazjalna nauczycielka angielskiego
Rotek - ex-chłopak Rotki
Rotka - samozwańcza best friend Fikcji
Rotkowa Kuzynka - punkówa, otaku mangi, zakręcona, śliczna dziewczyna
Siarczek - kolega z gimnazjalnej klasy Fikcji, cukrzyk
Siostra - bliźniaczka Fikcji, super urocze dziewczę :**
Siostra-punkówa - starsza o rok siostra Rotki
Służbowa - polonistka z gimnazjum; kosa jak mało kto...
Szarlotek - chłopak swego czasu poderwany przez Fikcję dla podłożenia świni Eskimosce
Syriusz - haker dusz; przystojny, acz chyba za wysoki [198cm!!!] metal
Te - ex-boyfriend fikcyjny, który później dopuścił się gwałtu na Rotce...
Tomek - ex-chłopak Przyjaciela
Tri - netowo-realna przyjaciółka :*
Tuniek - kumpel z gimnazjalnej klasy Fikcji, wielbiciel ptaszników
Tus - kumpel-gej; zasłona dymna
Tyna - koleżanka z klasy Fikcji, przyjaciółka Młodziutkiej
Vater - przyjaciel Mruka, świetny basista, zginął w lecie 2oo3
Wiktor - wymarzona "zasłona dymna" :)
Wujek - bratnia dusza :**
Wybuchowa - nauczycielka chemii z gimnazjum
Zaya - niegdyś bliska koleżanka
Zet - ex-chłopak Rotki, niegdyś podkochujący się w Fikcji
Zielonooka - była dziewczyna Fikcji; po przejrzeniu na oczy: dziwna, przytępa skejciara, co nie oznacza, że nie ma swoistego uroku...
Zuza - koleżanka z gimnazjalnej klasy Fikcji; cicha i spokojna
![]()
Wszystkie znajdujące się na tym blogu rysunki są wyłączną własnością Fikcji. Kopiowanie i wykorzystywanie ich bez wiedzy i zgody autorki - surowo wzbronione.
Wiedzą o mnie: Adrian, Ajka, Anka, Cooła, Eskimoska, Ewa, Joda, Kumpela, Łukasz, Mruk, Pani Miła, Pani Pedagog, Petit, Przyjaciel, Rotka, SiostraPunkówa, Te, Zaya, Zet, Zielonooka, Zuza
"Widzisz, Fikcja, ty jakaś dziwna jesteś. Wygląd dziecka a charakter seryjnego mordercy..."
Przyjaciel
"Jeśli sądzisz, że jesteś absolutnym panem sytuacji, to znaczy, że nie wiesz jeszcze wszystkiego..."
Fikcja
"Fikcja! Żyjesz w Swiecie Bez Sensu, bo odnalazłaś coś, co ma dla Ciebie sens?!"
Rotka